Kategorie !

Pobierz wskaźnik DIVERSITY INDEX

Przewodnik po zarządzaniu różnorodnością

Warto przeczytać !

Nie pisze, nie mówi, pracuje

Przedszkolaki mają po 15, 16 lat. Ich opiekun dopiero cztery lata temu sam skończył przedszkole. Nie ma w Polsce drugiego takiego pracownika.

29-letni Kuba Łoziński do pracy w Przedszkolu Specjalnym nr 213 przy ul. Teligi na warszawskim Ursynowie stawia się o godz. 9. Przeważnie zaczyna od przygotowania śniadania dla podopiecznych. Kroi chleb. Trochę czasu na to schodzi, bo kromek na kilkuosobową grupę potrzeba sporo.

Później sprząta naczynia ze stołu, zamiata okruchy w malutkiej jadalni. Jesienią jest dużo zachodu z grabieniem liści w ogrodzie. Zimą - odgarnia śnieg. We wtorki chodzi z grupą na basen, pcha przedszkolaków na wózkach inwalidzkich. Chłopcom trzeba też pomagać przy siadaniu na sedes.

W południe jest obiad. Po nim Kubę znowu czeka zamiatanie jadalni, tym razem podłogę trzeba przetrzeć mopem na mokro. Brudne talerze odwozi na wózeczku do kuchni, ustawia krzesła na stołach, wyrzuca śmieci. Najbardziej lubi drzeć na strzępki niepotrzebne papiery.

O godz. 13 jest fajrant.

Kuba od trzech lat jest asystentem przy grupach rewidacyjno-wychowawczych. Nie umie pisać. Kiedy stawia się po pensję w gabinecie dyrektora Michała Kopiczyńskiego, ten trzymając go za rękę, pomaga nakreślić parafkę na rachunku z umowy-zlecenia.

Poza wypłatą Kuba za swoją pracę dostaje też cukierki. Ale pod warunkiem że sumiennie wykonał obowiązki. Łakocie są pewnie ważniejsze dla niego od pieniędzy. Tak przypuszczają rodzice, Maja i Jan Łozińscy. Kuba nie mówi. Ale rodzice widzą, jak się cieszy z cukierków. Podskakuje, klaszcze, cmoka. Ich syn cierpi na głęboki autyzm.

Winda stanie, a Kuba sam w domu

Kiedy ktoś z zewnątrz przychodzi na Teligi pierwszy raz, dziwi się, że przedszkolaki mają po naście lat. A niektórzy są po dwudziestce. Wszyscy z mniejszą bądź większą niepełnosprawnością intelektualną. Są młodzi z zespołem Downa, z porażeniem mózgowym i autycy. Kuba też chodził do tego przedszkola - przez dziesięć lat.

- Mieliśmy wielkie obawy, co będzie z synem - mówi Maja Łozińska. - Przez całe życie uczęszczał na jakieś zajęcia, przebywał z ludźmi. I nagle to się kończy. Człowiekowi z autyzmem wali się wtedy świat. Cofa się wszystko, czego zdążył się nauczyć: funkcjonowanie w grupie, współdziałanie, wykonywanie podstawowych czynności, jak choćby zrobienie sobie kanapki. Aż boję się pomyśleć, ale Kuba pewnie siedziałby w domu i patrzył w sufit - opowiada. - Przez kilkanaście lat młodzieńczego życia uczy się tych ludzi norm społecznych. I potem nagle wszystko się przed nimi zamyka.

Czasem udaje się załatwić takiemu 25-latkowi zajęcia w ośrodku dziennym. Dwa, trzy razy w tygodniu. Łatwe to nie jest, bo ośrodki stawiają wymagania - dobre zachowanie. Im bardziej apatyczny podopieczny, tym lepiej. Z takim nie ma problemów. A jak ktoś tryska energią, czasem pokrzyczy, poskacze, to się nie kwalifikuje. - A Kuba jest bardzo ruchliwy - wzdycha jego tata.

Łozińscy wspominają wyjazd syna nad morze sprzed kilku lat, pierwszy raz bez nich. Kuba chodził wtedy jeszcze do przedszkola jako podopieczny. Pojechał z wychowawcami. A rodzice nie wiedzieli, co zrobić z czasem. Bo co się robi, kiedy nie ma Kuby? Skąd niby mieli wiedzieć? Nigdy nie zostawiali go samego w domu na dłużej niż kwadrans. Mama nigdy nie pracowała na etacie. Kiedy wychodziła z psem na spacer, to schodziła schodami. Windy nie używała. Bała się, że będzie przerwa w dostawie w prądu, winda z nią stanie między piętrami. A Kuba sam w domu.

Kuba jest szczęśliwy

Kiedy przychodzę do przedszkola, wie, że przyszedłem ze względu na niego. Przybliża się, jego twarz jest kilka centymetrów od mojej, patrzy głęboko w oczy. Nagle podskakuje jak na trampolinie. Biega w kółko. Klaszcze. Tak Kuba okazuje radość. Kiedy idziemy na basen, Kuba pcha wózek z Igorem. W basenie jest pierwszy. Dopiero po dłuższej chwili wchodzą inni. Dziewczyna z zespołem Downa ma opory. Anna Zaręba, nauczycielka grup rewidacyjno-wychowawczych, powolutku podnosi jej nogi. Najpierw na basenowy schodek stawia jedną, później drugą.

Kuba jest w swoim żywiole. Wchodzi na zjeżdżalnię, zanurza się w wodzie, pływa na styropianowej deseczce.

W drodze powrotnej do przedszkola nagle odskakuje od wózka z Igorem i chowa się za plecami nauczycielki. Zobaczył psa. Psów się boi. Ale tylko tych małych.

W przedszkolu do drewnianej tabliczki przyklejonych jest kilka zdjęć. Szufelka ze zmiotką, grabie, talerze, odkurzacz. Za pomocą tych fotografii wychowawcy komunikują się z Kubą. Odpowiednie zdjęcie wkładają do małej skrzyneczki. Kuba wie wtedy, co ma zrobić.

- Jego rozumowanie świata jest bardzo zaskakujące - mówi Jan Łoziński. - Na przykład jest świetny z topografii. Nigdy się nie zgubi, nawet kiedy jest gdzieś pierwszy raz.

- Kuba dostał ode mnie propozycję pracy, bo dostrzegłem, że może wypełnić obowiązki asystenta - stwierdza Michał Kopiczyński, dyrektor przedszkola. - Przy wysadzaniu chłopców z wózka inwalidzkiego na sedes potrzebne są dwie osoby. Kuba pomagał przy tym jako wychowanek, robi to teraz jako pracownik. To dla niego miejsce idealne, wokół ma ludzi, których zna i którzy znają jego.

Dyrektor rozmarza się: - Każda podobna placówka mogłaby zatrudnić byłego podopiecznego. Ile osób udałoby się wyciągnąć z domów...

- Czy Kuba ma świadomość, że nie jest już przedszkolakiem, tylko pracownikiem? - pytam Annę Zarębę i Jakuba Sołtysińskiego, wychowawców w przedszkolu. Kuba huśta się obok na hamaku. Przysłuchuje się.

- Oczywiście - rzuca Zaręba. - Myślę, że jest szczęśliwy, czuje się potrzebny.

Kuba czuje, czy ktoś akceptuje go naprawdę

Kuba, kiedy się złości, to krzyczy. Czasami uderza sam siebie w głowę. - Jak przychodzi kryzys, trzeba po prostu zostawić go samego. Jeżeli próbujemy Kubę uspokajać, nakręca się jeszcze bardziej - opisuje Jakub Sołtysiński.

Maja Łozińska: - Ma dużą skłonność do poczucia winy. Jeżeli pogrążamy go w tym, zachowuje się coraz gorzej. Później przeprasza: patrzy w oczy, głaszcze po głowie, całuje, trzyma za rękę. Tak długo, dopóki się do niego nie uśmiechniesz.

- Nie karzemy Kuby - dodaje Kopiczyński. - Załóżmy: pokłócę się z żoną. Czy będę siebie karać i nie pójdę na mecz z kumplami? Nie! Wobec tego, dlaczego mam karać Kubę?

Kopiczyński w Austrii widział niepełnosprawnych intelektualnie - głównie osoby z zespołem Downa - pracujące na fermach albo w hotelach dla roślin, gdzie można zostawić na przezimowanie palmy z ogrodów. Załoga jednej z fabryk, w której produkowane są rozpałki do grilla, też w dużej mierze składa się z osób niepełnosprawnych intelektualnie - z zespołem Downa, autyków. Ale pracowników z takim głębokim autyzmem jak Kuba jeszcze nie spotkał.

- Na Zachodzie ludzie niepełnosprawni intelektualnie są na otwartym rynku pracy, pracują w zwykłych firmach - mówi dyrektor. - Treningi prowadzą tam dla nich mistrzowie zawodu, niepełnosprawnym pomagają też często asystenci. A w Polsce pokutuje takie myślenie: "Pracy nie ma. Niepełnosprawni rentę mają". Tymczasem pracodawca może zatrudnić taką osobę - zabrzmi to może brutalnie - bo nie jest ona wymagającym pracownikiem. Chce coś robić, a pieniądze są tylko dodatkiem.

- Najważniejsza w przypadku autyków jest akceptacja. Oni bardzo łatwo rozpoznają stany. Czują, że nie są akceptowani, nawet jeżeli ktoś taką fałszywą akceptację deklaruje - mówi ojciec Kuby.

Kuba jest jedyny taki w całej Polsce

Rodzice Kuby, dyrektor przedszkola i pracownicy Fundacji Synapsis, która pomaga autykom, nie mają wątpliwości: Kuba Łoziński jest jedynym pracującym w Polsce człowiekiem z tak głębokim autyzmem.

- Kiedy usłyszeliśmy, że dyrektor go zatrudni, radość nie miała końca - cieszy się Maja Łozińska. Ale przyznaje po chwili: - Byliśmy też pełni obaw.

W Dniu Nauczyciela Kuba Łoziński, tak jak inni pracownicy przedszkola, dostał dyplom.

- To jedna z przyjemniejszych rzeczy, jaka go spotkała. Dyplom to świętość. Wisi nad łóżkiem - opowiada Jan Łoziński.

Kuba, kiedy rozmawiamy, wstaje z hamaka. Wygląda, jakby się ocknął. Podchodzi do tablicy ze zdjęciami. Czas na zamiatanie.


Źródło: Wyborcza.pl
 

Dodany: 17 stycznia 2013 Kategoria: Ogólne
 

Serwis internetowy Diversity Index używa cookies i podobnych technologii. Więcej informacji w Polityka cookies

^ Wróć na górę