Kategorie !

Pobierz wskaźnik DIVERSITY INDEX

Przewodnik po zarządzaniu różnorodnością

Warto przeczytać !

Kobiety napędzają gospodarkę. Ale nie w Polsce.

Krok po kroku świat wyrównuje szanse kobiet i mężczyzn. W dostępie do edukacji, stanowisk kierowniczych i politycznych funkcji. Ale to nie fanaberia bogatych, tylko demograficzna konieczność. Notowania Polski spadają od lat. Tekst Agnieszki Filipiak z Wyborcza.biz (3 XI 2013).
 
Raport Światowego Forum Ekonomicznego "Gender Gap" stawia na równi czołowe światowe gospodarki i kraje rozwijające się. Przedmiotem badań jest różnica między możliwościami kobiet i mężczyzn w czterech strefach: gospodarczej (np. dostęp do kierowniczych stanowisk, wysokość wynagrodzenia), edukacyjnej (dostęp do różnego poziomu kształcenia), politycznej czy zdrowotnej.
 
 
Aż 90 proc. spośród 136 krajów polepszyło ocenę w zakresie opieki zdrowotnej i kształcenia kobiet, nadal jednak najmniej uwagi poświęca się aktywizacji w gospodarce i polityce. Niepokoi też to, że wiele potężnych państw, jak Japonia czy Stany Zjednoczone, w rankingu osuwa się niżej. Nie inaczej Polska - z 53. na 54. miejsce.
 
Skandynawia na czele zestawienia
 
Na czele zestawienia po raz kolejny widzimy kraje skandynawskie, kolejno są to: Islandia, Finlandia, Norwegia i Szwecja. - To są małe gospodarki z niewielką populacją. Świadome tego, że liczy się potencjał, niezależnie od płci - tłumaczy współautorka raportu Saadia Zahidi.
 
Na piątym miejscu znalazły się Filipiny, głównie dzięki zaangażowaniu kobiet w życie polityczne oraz inwestycjom w zdrowie i edukację. Czołowe azjatyckie gospodarki, jak Chiny czy Japonia, pozostały tu daleko w tyle - na 69. i 105. pozycji. Pierwszą dziesiątkę zamyka Nikaragua, najwyżej oceniony kraj obu Ameryk. W czołówce zabrakło światowych liderów gospodarczych: Niemiec (14.), Wielkiej Brytanii (18.), Kanady (20.).
 
Bez wyrównania szans kobiet i mężczyzn nie da się zwiększać konkurencyjności gospodarki. Już teraz kraje rozwinięte odczuwają brak wykwalifikowanych pracowników oraz rosnące koszty starzejącego się społeczeństwa.
 
O zbawiennej roli kobiet w gospodarce mówiła już we wrześniu szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde. Według MFW, gdyby liczba zatrudnionych kobiet wzrosła do poziomu zatrudnienia mężczyzn, to gospodarka Egiptu skoczyłaby o 34 proc., Japonii o 9 proc., a USA o 5 proc. Wyższe dochody kobiet to m.in. wzrost wydatków gospodarstw domowych na edukację (kobiety chętniej od mężczyzn inwestują w kształcenie dzieci), a wykształcenie jest kluczowym czynnikiem, jeśli chodzi o długoterminowy wzrost gospodarczy. Takie same warunki zatrudnienia dla kobiet i mężczyzn to także potencjalnie większa kreatywność i produktywność. Nawet w krajach OECD kobiety zarabiają średnio o 16 proc. mniej od mężczyzn.
 
Konieczne są zmiany prawne, które umożliwią kobietom łączenie kariery z życiem rodzinnym i wychowywaniem dzieci. W Holandii, która w rankingu zajęła 13. miejsce, dzięki zrównaniu praw i świadczeń osób pracujących na część etatu i cały etat, procent kobiet aktywnych zawodowo wzrósł z 35 w 1980 do 80 w 2008 roku.
 
Islandia rajem dla kobiet?
 
Dziś rajem dla kobiet wydaje się Islandia, która od pięciu lat zajmuje pierwsze miejsce w rankingu Gender Gap. Wyspę stawia się za wzór walki z kryzysem gospodarczym, gdzie "porządek po bałaganie" musiały zrobić kobiety, a dokładnie 66-letnia wówczas Johanna Sigurdardottir. Często powtarza się nawet, że tylko jedna firma sektora finansowego w czasie kryzysu przynosiła zyski - prowadzona przez kobiety Audur Capital. Od września tego roku na Islandii zgodnie z prawem w zarządzie każdej spółki musi być 40 proc. kobiet. Jeszcze w lipcu było w nich tylko 3 proc.
 
Udział kobiet w kadrach zarządzających jest jednym z najistotniejszych wskaźników rankingu. W zajmującej drugie miejsce Norwegii obecnie 36,1 proc. stanowisk kierowniczych zajmują kobiety (GMI Ratings). W samych zarządach dzięki kwotom udział wzrósł z 9 proc. w 2003 roku do 40 proc. w 2008 roku. Dużo gorzej sytuacja wygląda w Niemczech. Kobiety to tylko 3 proc. członków zarządów spółek DAX. Choć Stany Zjednoczone mogą pochwalić się takimi postaciami jak stojąca na czele banku centralnego Fed Janet Yellen, Mary Jo White z komisji papierów wartościowych i giełd (SEC), Marissa Mayer z Yahoo! czy Sheryl Sandberg z Facebooka, to w USA wskaźnik ten wynosi 10 proc., niestety bez większych zmian od 2004 roku. Twitter, który na początku listopada wchodzi na giełdę, nie ma ani jednej kobiety w zarządzie.
 
Autorzy projektu zwracają uwagę, że choć 80 proc. spośród badanych krajów odnotowało poprawę, to aż 20 proc. pogorszyło notowania. Polska należy do tej drugiej grupy. Na tle samej Europy wypadamy raczej blado, zajmując 54. pozycję, sąsiednia Litwa ma 28. miejsce w rankingu. Notowania Polski spadają od kilku lat. Najwyższą pozycję zdobyliśmy w pierwszej edycji raportu w 2006 roku - 44. miejsce. Choć edukacja czy dostęp do zdrowia pozostają na stosunkowo wysokim poziomie, to nadal jest wiele do zrobienia w kwestii zaangażowania kobiet w życie polityczne i zwiększenia możliwości udziału w rynku pracy. Tylko 7 proc. członków zarządów polskich spółek to kobiety.
 
- Dopóki nie ma tej siekiery w postaci kwot, firmy mówią, że nie da się wprowadzić więcej kobiet do władz - mówiła Henryka Bochniarz na forum Efni w Sopocie. Komisja Europejska pracuje obecnie nad dyrektywą wprowadzającą 40-proc. kwotę dla kobiet w spółkach giełdowych. 
 
Źródło: Wyborcza.biz
Dodany: 4 listopada 2013 Kategoria: Ogólne
 

Serwis internetowy Diversity Index używa cookies i podobnych technologii. Więcej informacji w Polityka cookies

^ Wróć na górę