Kategorie !

Pobierz wskaźnik DIVERSITY INDEX

Przewodnik po zarządzaniu różnorodnością

Warto przeczytać !

Bochniarz: Wyślijmy prezesów na tacierzyński

Zwykle w źle zarządzanych firmach ciąża jest zagrożeniem. To właśnie tu szefowie twierdzą, że wydłużone urlopy macierzyńskie czy tacierzyńskie są dla nich ryzykowne - mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan. Rozmawia Agnieszka Kublik z "Gazety Wyborczej".
 
Agnieszka Kublik: W Polsce mężczyźni nie chcą brać urlopu ojcowskiego, bo się boją reakcji pracodawców i utraty pracy. Zgadza się pani z tą tezą Agnieszki Graff?
 
Henryka Bochniarz: To nie jest tak, że pracodawcy się tych urlopów boją.
 
Boją. A ojcowie boją się szefów - aż 48 proc. z nich przyznało się do tego w sondażu "Gazety Wyborczej".
 
- Pracodawców trzeba oswajać z nową ideą urlopów ojcowskich. Zmieniła się struktura gospodarki, zmieniają się stosunki na rynku pracy oraz role społeczne kobiet i mężczyzn. Wszyscy musimy się tego uczyć: i szefowie, i pracownicy. Dobry szef powinien umieć planować, mieć długofalową strategię i przewidywać różne scenariusze. Jednym z najbardziej oczywistych jest to, że na pewnym etapie życia kobiety i mężczyźni stają się rodzicami. Trzeba się na to przygotować.
 
Rozmawiałam z szefami kilku firm zatrudniającymi same młode kobiety. Zdarzało się, że w jednym okresie kilka zachodziło w ciążę. Na dodatek większość ciąż była zagrożona, co oznaczało kilkutygodniowe urlopy przed urodzeniem. Znam przypadki firm, które miały z tego powodu spore problemy a nawet zbankrutowały, bo nie dały sobie rady organizacyjnie i finansowo. Ale to ich wina, mówiłam im to prosto w oczy. Bo nie przewidzieli, zatrudniając tyle młodych kobiet - a mogli i powinni - że to się zdarzy. Należało zaplanować zróżnicowaną strukturę zatrudnienia, przyjmować do pracy kobiety i mężczyzn w różnym wieku. Gdyby tak zrobili, nie doszłoby do sytuacji, że większość pracowników jest na macierzyńskim czy ojcowskim.
 
Zwykle w źle zarządzanych firmach ciąża jest zagrożeniem. To właśnie tu szefowie twierdzą, że wydłużone urlopy macierzyńskie czy tacierzyńskie są dla nich ryzykowne. Przecież w interesie pracodawców i firm jest, by jak najwięcej kobiet rodziło dzieci. A torpedowanie tych urlopów macierzyńskich to działanie na rzecz obniżania dzietności.
 
Czytałam dane GUS za ostatnie cztery miesiące. Przerażające!
 
W pierwszym kwartale 2013 r. urodziło się ok. 92 tys. dzieci - blisko 3 tys. mniej niż rok temu. Liczba zgonów wzrosła o ponad 4 tys. do ok. 104 tys. Cały czas mamy ujemny przyrost naturalny: na każde 10 tys. ludności ubyło 12 osób, wobec 5 przed rokiem.
 
- Wkraczamy na bardzo niebezpieczną ścieżkę. Dlatego trzeba oswajać pracodawców z tymi urlopami. Tylko brak lęku przed utratą pracy spowoduje, że rodziny będą chciały mieć więcej dzieci.
 
" Bez pracy nie ma dzieci" - mówi prof. Irena Kotowska, demograf. A w Polsce rośnie bezrobocie. Wynosi 13,5 proc. 20,9 - w Warmińsko-mazurskiem, 17,7 - w Zachodniopomorskiem, 15,9 - w Podkarpackiem, 15,7 - w Świętokrzyskiem, 14,7 - w Podlaskiem. A największe jest właśnie wśród młodych - ponad 30 proc. I to te wskaźniki dziś najsilniej regulują kulturę pracy między szefem a podwładnym.
 
- W krajach skandynawskich jako pierwsi urlopy ojcowskie zaczęli brać menedżerowie. Tak zaczęły się zmieniać standardy.
 
Wysyła pani prezesów na tacierzyński?
 
- Wysyłam. Od czegoś trzeba zacząć, ale niech te urlopy będą obowiązkowe. Wyobraża sobie pani tytuł w prasie "Prezes Orlenu na tacierzyńskim"? To by była niezła lekcja równości. Kiedy premier Wielkiej Brytanii David Cameron poszedł ma tacierzyński, Anglicy uznali, że to norma. Ja wysyłałam młodych ojców na tacierzyński, nawet kiedy go nie było w prawie.
 
Na jak długo?
 
- Zaczynaliśmy od dwóch tygodni. Obecnie każdy świeżo upieczony rodzic pracujący w Lewiatanie otrzymuje miesiąc dodatkowego urlopu rodzicielskiego, który jest w pełni płatny.
 
Z badań CBOS wynika, że kobiety boją się, czy dadzą radę łączyć karierę zawodową z pracą w domu i przy dziecku.
 
- Dlatego samo wydłużenie urlopu macierzyńskiego niczego nie załatwia, a nawet pogarsza sytuację kobiet. Część pracodawców patrzy na nie jeszcze bardziej niechętnie. Co z tego, że jest np. przepis pozwalający matce zgłosić powrót z urlopu, jeśli w tydzień musi mieć odpowiedź. Co ma zrobić pracodawca z pracownikiem, który ją zastępował? Zwolnić w tydzień?
 
Jak to zmienić?
 
- Przede wszystkim urlop ojcowski musi być obowiązkowy, dobrowolność jest tu kompletną fikcją. Bo nadal myślimy stereotypowo, że małe dziecko to obowiązek matki. Wiemy to z wielu badań. Pracodawca musi mieć też więcej możliwości reagowania. Chodzi o elastyczne formy pracy, np. telepracę, dzielenie się pracą czy stosowanie różnych elastycznych systemów czasu pracy, tj. przerywany czas pracy, skrócony tydzień pracy czy praca weekendowa.
 
Ile tego obowiązkowego urlopu dla ojców?
 
- Minimum dwa miesiące.
 
W Szwecji po wprowadzeniu obowiązkowych urlopów ojcowskich aż 80 proc. mężczyzn z nich korzysta. Przed reformą połowa była przeciw. Prawo zmienia obyczaje.
 
- To wymaga zmiany myślenia pracodawców. Będziemy organizować dla nich szkolenia, jak stosować elastyczne formy zatrudnienia, np. dla kobiet na macierzyńskim, tak by potem łatwiej im było wrócić do pracy. Nie ma nic gorszego niż wypadnięcie z rynku pracy na dwa-trzy lata, po tak długiej przerwie trzeba zaczynać niemal od zera.
 
Uważam, że korzystnie dla młodej mamy jest, gdy po urodzeniu dziecka decyduje się pracować chociaż raz w tygodniu, kilka godzin, by nie tracić kontaktu z tym, co się dzieje w zawodzie. Obserwuję moją córkę i synową. Wiem, jak ważny dla nich podczas urlopu macierzyńskiego jest kontakt z pracą, bycie w obiegu. Dla kobiet to szalenie istotne, że się liczą z nimi w pracy, nawet gdy są na macierzyńskim.
 
Wystarczy tylko przekonać pracodawców?
 
- Martwi mnie, że w Komisji Trójstronnej nie chcą o tym rozmawiać związki zawodowe. Walczą tylko o wydłużenie urlopu macierzyńskiego i o to, by był jak najwięcej płatny - co rozumiem, ale to nie rozwiązuje problemu kobiet. Trzeba jeszcze zadbać o żłobki, przedszkola, powrót kobiet do pracy, obowiązkowe urlopy ojcowskie i wyrównanie płac mężczyzn i kobiet.
 
Kobiety statystycznie zarabiają mniej. Trudno się dziwić, że po urodzeniu pracuje ojciec, który zarabia więcej.
 
- Niestety, często tak się dzieje. Dlatego należy rozwiązać problem luki płacowej, by móc równoważyć role mężczyzny i kobiety w obowiązkach rodzinnych. Jest jeszcze możliwość wprowadzenia rozwiązania norweskiego, gdzie urlop rodzicielski jest (do pewnego poziomu dochodów) płatny w 100 proc. Wówczas dylemat, z czyjego wynagrodzenia rezygnować, znika. Trudno jednak nawet wyobrazić sobie, jak rząd przeznacza dodatkowe środki finansowe na płatny w 100 proc. 52-tygodniowy urlop rodzicielski, skoro pieniądze na urlopy matek pierwszego kwartału pochodziły z rezerwy przeznaczonej na zwalczanie skutków powodzi.
 
Konkretnie, jak pracodawca ma się przygotować do tych nowych urlopów?
 
- Chciałabym przekonać pracodawców, że ojciec może przy małym dziecku robić wszystko to, co matka, z wyjątkiem karmienia piersią. To jest też zadanie dla mediów. Pracodawcy muszą zrozumieć, że standardem jest branie urlopów ojcowskich, a nie ich unikanie.
 
Będzie pani namawiała prezesów, by przy swoich firmach zakładali żłobki i przedszkola?
 
- Tak, to musi być standard. Oczywiście tam, gdzie to jest możliwe i racjonalne.
 
Ale u pani żłobka nie ma, choć pani obiecywała.
 
- Nie ma możliwości sanitarnych, szukaliśmy więc w okolicy, ale okazało się, że dla naszych rodziców byłoby za drogo.
 
Dobra wymówka dla pracodawców.
 
- Niekoniecznie. U nas zainteresowanych żłobkiem było tylko kilka rodzin, dlatego wyszło za drogo. Sprawdzamy, czy nie da się tego zrobić z jakimiś sąsiadami, może wyjdzie taniej.
 
Szef powinien mieć prawo pytać przyszłe matki i przyszłych ojców, czy i kiedy planują dzieci?
 
- Nie, nie powinien. Bo to trudny temat, bo z ciążą związane jest ryzyko (czy wszystko będzie dobrze z matką, dzieckiem), więc ani szefowie ani pracownicy nie chcą o tym rozmawiać. Po drugie, tego rodzaju pytania są dyskryminujące. W firmie powinna jednak panować taka kultura pracy, że kobieta i mężczyzna nie boją się mówić szefowi, że planują dziecko.
 
Do pani z tym przychodzą?
 
- Tak. Namawiam wręcz młode kobiety, żeby planowały kolejne dzieci. Sama mam dwójkę, żałuję, że nie więcej. Moje dzieci były mądrzejsze: córka ma trójkę, syn szóstkę. Nie ma żadnych powodów, by rezygnować z rodziny z powodu pracy.
 

Tekst pochodzi z Wyborcza.pl 

Dodany: 9 lipca 2013 Kategoria: Ogólne
 

Serwis internetowy Diversity Index używa cookies i podobnych technologii. Więcej informacji w Polityka cookies

^ Wróć na górę